Zamontowałem do roweru silnik elektryczny

Odkąd tylko pamiętam uwielbiam jeździć na rowerze. Nic mnie nie relaksuje bardziej jak krótka przejażdżka na moim jednośladzie. Bywały czasy, że dziennie potrafiłem znaleźć czas na przejażdżkę, ale teraz wykorzystuję rower głównie jako środek transportu. Mieszkając na wsi można sporo zaoszczędzić gdy na zakupy pojedzie się na rowerze zamiast samochodem.

Przerobiłem swój rower na elektryczny

silniki elektryczne do rowerówMam piękny rower, który dostałem od mojego synka na dzień ojca. Oczywiście kupiła mi go żona, ale umownie był to prezencik od mojego pięcioletniego wówczas syneczka. Pewnego dnia wpadłem na taki odrobinę szalony pomysł, żeby swój jednoślad przerobić na rower elektryczny. Nie wymagało to wcale wiele pracy. Najpierw przejrzałem w internecie wszystkie dostępne silniki elektryczne do rowerów aby wybrać jeden model pasujący mniej więcej do mojego roweru. Jak już znalazłem to co chciałem to oczywiście wziąłem się za modyfikację. Mój rower to typowo miejski jednoślad, więc baterię musiałem umieścić na bagażniku. Montaż silnika i baterii zajął mi kilka godzin. Wszystko udało się tak jak powinno. Do baterii kupiłem sobie błyskawiczną ładowarkę, więc ładowanie mojego roweru zajmuje mi raptem trzy godziny. Na baterii elektrycznej mogę przejechać około dwudziestu kilometrów a nowoczesny silnik rozpędza mnie do około trzydziestu kilometrów na godzinę. To w zupełności wystarczy, żeby pojechać na zakupy do pobliskiego sklepu.

Dzięki zamontowaniu silnika i akumulatora mogę przejechać bez pedałowania około dwudziestu kilometrów. I tak większość dystansu staram się pokonywać dzięki sile własnych mięśni. Rower jest teraz cięższy, bo jakby nie patrzeć waży niespełna trzydzieści kilogramów. Silnik kupiłem naprawdę mocy, bo ja ważę ponad sto kilo, więc to wszystko trzeba jednak uciągnąć.